wtorek, 15 lutego 2011

gdy z piersi wyrywa, życie nabiera znaczeń


roztrzęsiona gniewem cisza 
dryfują błahe słowa 
w niejednoznacznie spętanej sieci 
bez sensu umiera 
z czerwonej róży zrodzony 
miłości kwiat

środa, 21 kwietnia 2010

jest w nas


wyobraźnia osamotniona w lękach
nie znosi pustki


płynie niezależnie
płomiennymi błyskami
pod osłoną rzęs

obiektyw złączył zuchwały żywioł

niezależnie o czym mówimy
nie zastąpię tej głębi 




niedziela, 4 kwietnia 2010

cisza


cisza,
leniwie rozpływa się w ustach
tak jak wiatrem niesiona
wiosenna woń, gdy...

o w pół do czwartej
spacer o świcie
milionem diamentów
ozdabia sen...


wtorek, 21 lipca 2009

studnia znaczeń


dotyka mnie echem szeptów odległych
w sakralnej ciemności snów
odważnie otwiera tabernakulum
eucharystii w sercu zostawiając ślad.

słowa wylewają się na ołtarze myśli
obalając zdrewniałe dogmaty wiary
tuż za witrażami ponad koronami drzew
cierniowych wzbija się stado gawronów.

tutaj gdzie jestem wszelka przestrzeń pustką
obrazy – warstwy złożone z kolorów
bez wyrazu spłaszczone szarą melancholią
w samym środku milionów znaczeń,

ta studnia zapiera dech - nie oddycham.


czwartek, 16 lipca 2009

tchnienie


siedzę na polanie

pośród drzew
smagany powiewem słonecznego wiatru

gdzieś w oddali dzieci
z radością doglądają pierzastego nieba
w falujących wspomnieniach deszczu

zwyczajnie nieznośne owady
przestały mieć znaczenie

bez dwóch zdań
oddycham


czwartek, 2 lipca 2009

za chwilę


pragnę ciszy, która mnie pochłonie
bez reszty, bez złudzeń, bez cierpienia.
cisza i ja w jej samym centrum;
wiem to oszałamiające, ale ja już
dawno zwariowałem. uciekam
z każdym świtem w umieranie,
dotykam rosy stopami, wilgoć
chłoną płuca. jestem na szczycie
- została może jeszcze jedna chwila,
potem już z górki - na samo dno
lepkiego wąwozu w kształcie trumny.


poniedziałek, 1 czerwca 2009

w osobliwym parku


czuję się jakbym był
na przechadzce,

w cieniu parku aleja.
nad głową rude nicponie
igrają z zielonymi kasztanami.

z nogi na nogę hycam
pomiędzy liśćmi,
wiatrem niesione tańczą radośnie.
słońce purpurą do nieba przypięte
rozpala nagie korony drzew.

myśl ucieka w kierunku ptaków
tęsknotę za nocą
niesie mroczne echo.
w jednej chwili oko tonie
rozpływa się w zawieszonym pejzażu.

# zainspirowany m-margarithes.blogspot.com/2009/05/indagacja.html

poniedziałek, 25 maja 2009

w drodze do domu


ujrzałem cię, gdy



- siedziałaś nad brzegiem pośród wydm.

niosący morską sól wiatr
głaskał twe stopy ciepłym piaskiem.
zastygłem oślepiony
empiryczną energią tej sceny:
twoje włosy radośnie zmierzwione
płonęły milionem diamentów.

perłowe policzki wiążą rubiny u szyi
gdy ty, zakuwasz w nich
w tonącym blasku ukryte
ostatnie promienie słońca,
przypowieść wpleciona koronką w czas.

zostaje sam z zapartym tchem
moje oczy nie ujrzą już nic ponad to
co odcisnęło się ze światłem w rogówce


- oddając za horyzontem swoje spojrzenie
szumowi pachnących bałwanów,
ostatni najmłodszy wdech zbladł
w oka mgnieniu.


sobota, 9 maja 2009

a ty?


przychodzą i odchodzą;

zwątpił w życia treść.

odważne słowa
wywołują lęk,
prowokują - te bez wiary!

już wie!
bezpłodność: daje nadzieję
na wygodną przyszłość.

żyć bezczynnie, to tak jakby umrzeć!

odnalazł życia sens.



poniedziałek, 30 marca 2009

istota


stoisz, wydawać by się mogło

twardo na ziemi, ale
wystarczyło jedno ulotne spojrzenie
pod stopy rzucone
aby zrozumieć, że
trwać nie znaczy żyć.

jesteś pewien, że
odnalazłeś w sobie siłę,
ideę wszelkiej wiary i niewiary?
pamiętaj, stworzony zostałeś
na podobieństwo, więc
korzystaj z życia by tworzyć.

świat nie jest ideałem!
a czy pamiętasz, kiedy
ostatni raz inaczej o nim myślałeś?
tak szybko uczymy się narzekać
a wystarczy zapomnieć lekcję
aby było inaczej.


czwartek, 26 marca 2009

refleksja


chcę ukraść twe dłonie

naznaczyć nimi swoją przyszłość.
wiem, dawno mnie nie było
byś mogła spijać nektar nocy.

wytłuszczam pamiętnik
metaforą swoich dni, by
ogniem podniecić myśli,
natchnąć żarem twój nowy dzień.

stoisz przy mnie, ramie w ramię
wspierasz słowem, sercem dzielisz.
wierzę w przeznaczenie nasze,
tak wyraźnie znaczy się w mych oczach.


poniedziałek, 16 marca 2009

Pawia symbioza

gdy prysznic
z wielobarwnych mozaik
rozpieszcza
słonecznym blaskiem długich piór,
oddechem Pawia,
z energetycznym dreszczem - zraszał ją,

Weroniki chłonąc cud
pięknych oczu.


poniedziałek, 2 marca 2009

Sztuka kochania – akt trzeci: Z ukrycia


Cichutko na palcach

Z klamką przy czole
Spogląda kluczem, na
Nagie ciała tych dwoje.

Płyną rozkoszą
Łoże z baldachimem
Granicą przestworza, ich
Serca jednym tchnieniem

Napięciem przygarbiony

Wilgotnym mrokiem oddycha
W lędźwiach skóra płonie, miłości
zza ściany sunie muzyka

A za drzwiami spod klamki
Przy dziurce od klucza
W erekcji bliskiej spełnieniu
Płonie podglądacza dusza

I wije mu myśli
Widokiem prężąc pnącze
Odejść czy zostać?
- podniecenie rani kolcem.


niedziela, 1 marca 2009

Sztuka kochania – akt drugi: Bachanalia duszy


Już Ciebie kocha
I wielbi
Tonąc sennie w myślach
Istnieniem się wypełnia

Drżąc rozkoszą
Dumnie
Porzuca ciała metaforę
Tobą onanizuje ducha



sobota, 28 lutego 2009

Sztuka kochania - akt pierwszy: Cielesne kontakty


Wyzbądź się winy, gdy strach cię zjada

Otwórz oczy bez pereł - radosne,
Ciepłym tchnieniem serce podsycaj
Dotykaj kolorem w pełni księżyca.

Namaszczaj słowem, oczaruj lica
Ustami obdaruj ze smakiem nadziei
Wybacz, nie żegnaj w miłości dojrzewaj
Odrzuć co ludzkie kochaj w spełnieniu.


wtorek, 24 lutego 2009

śmierć poety


pan, nazwijmy go H.,

nad stołem ropiejące oko pochyla.
naciera dłonią bezsilności
odparzone skronie, wypatruje
ślepo z mglistą nadzieją, historii,
którą zgryzionym piórem
będzie znaczył na białej karcie.
jednak,

cisza sroga go przepełnia
w rozpaczy krzyczy bez wiary

kim jesteś?
pulsujesz krwią, kreując hipnagogi
w ciemności wybrzmiewasz
lepkim, niepokoju nektarem!
jak możesz, tak bezczelnie
plądrować,
poza dźwiękami, bez granic
wypełniać przestrzeń?!


obdarty ze złudzeń, przez okno
porzuca
wykreowane słowem obrazy,
odpływa z karykaturą
jaką tworzy wespół z ego,
znika na wietrze wraz z pyłem
co nigdy spokoju ziemi nie zazna
pozostawiając leniwe tchnienie

nitopoezji.


niedziela, 15 lutego 2009

cisza

cisza
nastała, płynąc
szumem z rur.
czai się, gdzieś
ponad niesłyszalną
wibracją słów

cisza
koi, miarowym pulsem tuli.
okrywa kolorowym
płaszczem wyobraźni.
sącząc się
delikatnie myśli chłonie

cisza,
ostrzy głuche powietrze.

opętańczo tańcząc,
bezdźwięcznie

zabiera mnie ze sobą.


sobota, 7 lutego 2009

Gdy świeci słońce


wracasz?
och, tak! - słyszę odgłos kroków za rogiem.
owoce lasu w koszu niesiesz
i radości pełen świat.
gorąca krew w żyłach miłością płynie
- szczęśliwie rozwiało chmury.


Gdy pada deszcz


odchodzisz?
och, nie! - widzę jak znikasz za rogiem.
zabierasz ze sobą myśli złote
i wielobarwny świat.
kolory w pustkę rynsztokiem płyną
- zwyczajowo pada deszcz.


piątek, 6 lutego 2009

Malaga



pośladki oplecione dłońmi w uścisku namiętnym
spinają się z falą skurczy niebiańskich,
gdy z głową nisko, nad ego klęczysz
językiem kusząc młodzieńcze zapędy.

w serc rytmie – miarowo – kołyszesz ustami
rozkosznie w oczy miłością zaglądasz
rozmarzona smakiem słonych gwiazd z oddali
dotykasz wzrokiem niezawisłych nadziei.

rozrywany dłońmi napływającej euforii
wiję się zdany na łaskę twej woli
kometami odkrywam migdałową przestrzeń
otwierając świat odległy w miedzy przestrzeni.